Substancje psychoaktywne zawarte w konopiach noszą skrótową nazwę THC (delta-9, delta-6 i delta-1-tetrahydrokannabinol). Wszystkie wymienione poprzednio odmiany tej rośliny zawierają ten narkotyk. Największa jego zawartość jest w kwiatostanie, występuje on również w liściach i w łodygach. Nasiona konopne są od niego wolne.
Wysuszona żywica z żeńskiego kwiatostanu konopi indyjskich nosi nazwę haszyszu i jest używana od dawna, zwłaszcza w krajach muzułmańskich. Wysuszone kwiaty z dodatkiem liści i łodygi różnych odmian5, to popularna marihuana, którą można palić w postaci skręta, joint-a, lub używając specjalnej fajki z filtrem wodnym zwanej bongo. Marihuanę można również spożywać w postaci nalewki czy dodatku do różnych potraw.
Jak działa marihuana, czy szkodzi czy leczy? W dwudziestym wieku przeprowadzono szereg badań naukowych. Wspomniany już zespół badawczy La Guardii nie wykazał szkodliwości tej rośliny. Również raport komisji powołanej przez Nixona, całkowicie zaprzeczył obiegowym opiniom na temat konopi. Jednak nie wszystkie badania naukowe były rzetelne. Np. już w drugiej połowie lat trzydziestych znaleźli się naukowcy popierający antykonopną krucjatę, którzy głosili, że marihuana popycha ludzi do zbrodni i powoduje zmiany w funkcjonowaniu mózgu. Te badania były jednak naciągane, ponieważ opierano je tylko na retrospektywnych spekulacjach. Obywały się one tak, że np. wyszukiwano pośród przestępców tych, którzy palili marihuanę, a następnie twierdzono, że to marihuana spowodowała te przestępstwa. Inny przykład nierzetelnych badań polegał na wyszukiwaniu ucznia, którego wyniki w szkole zaczęły się pogarszać i który palił marihuanę. Gdy znaleziono takiego ucznia, natychmiast przypisywano pogorszenie wyników paleniu marihuany, nie biorąc pod uwagę, że mogło być odwrotnie, tzn., że to złe wyniki w nauce mogły spowodować sięgnięcie po narkotyk.
Naukowcy amerykańscy do dnia dzisiejszego mają problemy z przeprowadzeniem rzetelnych badań, ponieważ za każdym razem muszą mieć zezwolenie na takie badania i na związaną z nimi kontrolowaną uprawę konopi. Jeżeli jakiś uczony występuje o zgodę na badania szkodliwości marihuany to zwykle taką zgodę dostaje dość szybko i oprócz tego może jeszcze liczyć na rządowe dotacje. Jeśli tematem badań są lecznicze właściwości tej rośliny, to wówczas długo czeka na pozwolenie, a jeśli je wreszcie dostanie, to na nic innego już liczyć nie może, nawet na firmy farmaceutyczne, które zwykle nie chcą finansować takich badań.
Tylko te kraje, które nie stosują restrykcyjnej polityki wobec konopi, popierają badania mające na celu wykorzystanie konopi do celów leczniczych czy przemysłowych. W Europie takim krajem jest Holandia, która już wydała dużo pieniędzy na ten cel. Np. w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych rząd holenderski przeznaczył piętnaście milionów dolarów na wyhodowanie beznarkotykowej odmiany konopi. Udało się w końcu taką odmianę uzyskać. Zawartość THC jest niewielka i próby palenia takiej rośliny kończą się bez efektu. Duże dawki powodują tylko ból głowy, nic więcej. Niestety, zarówno rząd Stanów Zjednoczonych, jak i rządy innych krajów które zakazały uprawy konopi, z niezrozumiałych względów nie zezwalają na uprawę tej odmiany.
Wyniki rzetelnych badań wskazują, że konopie mają właściwości lecznicze i mogą służyć do produkcji skutecznych lekarstw. Marihuana pomaga w leczeniu astmy, miażdżycy, kurczów mięśni, bezsenności. Może być stosowana jako łagodny środek przeciwbólowy. THC zawarty w konopiach zmniejsza ciśnienie śródgałkowe oka, jest więc przydatny w leczeniu jaskry. Marihuana zapobiega również mdłościom i wymiotom, zwłaszcza wtedy gdy są one skutkiem ubocznym chemioterapii. Pomaga również zwalczać dolegliwości typowe dla chorych na AIDS. Najnowsze badania wykazują, że podana w małych dawkach i w odpowiedni sposób nie szkodzi, a przeciwnie – stymuluje ośrodki pamięci w mózgu usprawniając proces uczenia się. Szkodliwe jest tylko nadużywanie marihuany. Nie powinny jej również używać dzieci, kobiety w ciąży i kierowcy. Długotrwałe palenie w dużych ilościach może, podobnie jak palenie papierosów, prowadzić do chronicznych chorób górnych dróg oddechowych, jak nieżyt, zapalenie oskrzeli, itp., dlatego można powiedzieć, iż jest to najgorszy sposób przyjmowania tej substancji.
Działanie marihuany zależy w pewnym stopniu od psychiki przyjmującego ten narkotyk. Zwykle jest to działanie rekreacyjne, sedatywne (uspokajające), czasem lekko nasenne. Najczęściej opisywane efekty działania to: zwiększone poczucie humoru, euforia, empatia, poczucie jedności ze światem, wyczulenie zmysłów dotyku, smaku i słuchu. Większe dawki mogą powodować spowolnienie reakcji, zaburzenia w odczuwaniu mijającego czasu, kłopoty z pamięcią krótkoterminową oraz lekkie halucynacje. Do rzadko spotykanych objawów występujących w przypadku umiarkowanego przedawkowania należą: złe samopoczucie, nudności, zawroty głowy, zaburzenia widzenia i słyszenia, drżenie mięśni, palpitacje serca, utrata kontroli nad własnym ciałem, itp. Duże przedawkowanie może prowadzić nawet do śmierci. Dawka śmiertelna to około 3,5 kilograma szczytów roślin wypalonych lub zjedzonych w czasie 24 godzin6.
Zewnętrzne objawy rozpoznawcze, po których można się zorientować, że spożyto lub wypalono marihuanę to rozszerzenie naczyń, zwłaszcza gałek ocznych (przekrwione oczy), stan głębokiego zamyślenia, lub duże rozbawienie.
Jeśli chodzi o wpływ marihuany na zachowanie się człowieka, to najbardziej rzetelne obserwacje można poczynić w Holandii, gdzie użycie tego „miękkiego” narkotyku jest dozwolone. Ciekawe, że wprowadzenie takiego prawa nie spowodowało w ogóle wzrostu zainteresowania marihuaną. Nie zaobserwowano również wzrostu przestępczości, ani niczego innego, co mogłoby świadczyć o zgubnym wpływie tego środka na społeczeństwo. Przeciwnie, w USA bardzo często uczniowie strzelają do nauczycieli, zdarza się to również w innych krajach Europy Zachodniej. Nawet w Polsce były przypadki rzucania się uczennicy z nożem na koleżankę, nauczycielki z nożem na ucznia czy studenta z siekierą na wykładowcę. Czy ktoś jednak słyszał o takich przypadkach w Holandii?
Dokładne badania wykazały, że marihuana nie wywołuje uzależnienia fizjologicznego, tj. zaprzestanie przyjmowania narkotyku nie powoduje skutków ubocznych określanych potocznie mianem „zespołu odstawienia”, z jakim mamy do czynienia np. przy odstawieniu heroiny, kokainy, alkoholu, nikotyny czy innych narkotyków. Rzadko zdarzają się przypadki lekkiego uzależnienia psychicznego. Większość osób, które stosowały marihuanę twierdzi, że mogą ją odstawić na długie miesiące czy lata, bez odczuwania jakiejkolwiek potrzeby jej użycia.
Podsumowując należy stwierdzić, że marihuana na ogół nie prowadzi do uzależnienia, a jeśli nawet niektórych uzależnia, to na pewno nie więcej niż papieros. Za to wprowadza ludzi w pogodny nastrój. Nie ma tu miejsca na stany, które jej przypisywali przywódcy antykonopnej krucjaty. Już w starożytnych Indiach konopie były niezwykle cenione, ponieważ pomagały dokonywać wglądu w siebie i uzyskiwać stan oświecenia. Do czasu amerykańskiej krucjaty konopie były również dobrze traktowane w Polsce, czego mamy przykłady w literaturze, bo to już przecież pan Zagłoba wychwalał zalety konopnego oleum7. Teraz okazuje się, że marihuana może służyć również do produkcji skutecznych lekarstw.
W świetle przedstawionych faktów wydaje się zupełnie niezrozumiałe, dlaczego wywołano w USA histerię, skierowaną przeciw jednej roślinie, której nazwa brzmi konopie, skoro ta roślina ma tyle pożytecznych zastosowań, dzięki której można uratować lasy i ochronić środowisko naturalne przed dewastacją, a której szkodliwość jest niewielka. Dlaczego zakazano jej uprawy, pozwalając równocześnie na uprawę innej rośliny, zwanej tytoniem, która służy tylko do jednego celu jako używka i która wywołuje w dodatku choroby serca i raka płuc. Dlaczego wywierano naciski na inne kraje, doprowadzając do zakazu uprawy tej pierwszej rośliny niemal na całym świecie? Co się kryje za tym kolejnym przykładem hipokryzji rządu Stanów Zjednoczonych?
Źródło:
akohard.kk.e-wro.pl
|